Rekolekcje domowe

Droga Wspólnoto Domowego Kościoła!

Wakacje już na półmetku…

Gdyby nie epidemia koronawirusa, właśnie kończyłby się drugi turnus „długich” rekolekcji w różnych miejscach Polski… Nie dane nam jednak było w tym roku przeżywać oazy w tradycyjnej formie, bowiem jak dobrze wiecie,  rekolekcje wakacyjne zostały odwołane. Z tego względu  krąg centralny w majowym „Liście kręgu centralnego DK” zaproponował, aby przeżyć „rekolekcje domowe” w rodzinnym katechumenacie, w Kościele domowym. Konkretne wskazówki i propozycje znalazły się w liście i ufamy, że wielu z Was już z nich skorzystało. Tych, którzy jeszcze nie zdążyli zachęcamy do zapoznania się z fragmentem listu, według nas, kluczowym w tym temacie. Przywołujemy go poniżej.

„Rekolekcje domowe” stały się również tematem kręgu diecezjalnego, który miał miejsce pod koniec czerwca. Rozmawiając on-line, dzieliliśmy się ze sobą refleksjami związanymi z zorganizowaniem takich rekolekcji. Doszliśmy do wniosku, że z jednej strony są one wyzwaniem dla rodzin DK, z drugiej strony natomiast wielkim darem Pana Boga, w którym może objawić swoją łaskę. Dlaczego? Uczestnicy rekolekcji DK doświadczyli tego, że przyjeżdżali na „gotowe” rekolekcje i przeżywali je zgodnie z planem dnia, z góry narzuconym. Chcąc przeżyć „rekolekcje domowe” sami musimy stać się moderatorami i animatorami w naszych rodzinach, zaplanować i wybrać te elementy rekolekcyjne, które włączymy do planu dnia, i to bez wątpienia może być wyzwaniem i trudem, który jednak warto podjąć. Popatrzmy również na ten czas jak na dar od Pana… Nie musimy wykłócać się o urlop w pracy, analizować czy nas stać na wyjazd, zastanawiać się jakie warunki zastaniemy w domu rekolekcyjnym, czy dzieci będą miały odpowiednią opiekę itp. O to wszystko nie musimy się troszczyć, bo od nas przede wszystkim zależy to,  jak będziemy przeżywać „rekolekcje domowe”. Pomysłów może być wiele. Zapytajcie żonę, męża, dzieci i oczywiście Ducha Świętego… Czy podczas wyjazdu rodzinnego, czy po prostu w domu podczas urlopu, możemy ten czas wakacji tak przeżyć, by miał on wymiar formacyjny.

I na koniec krótkie świadectwo.

Nasze wakacyjne rekolekcje faktycznie przeżywaliśmy w warunkach domowych podczas urlopu. Oczywiście zły duch znał nasze zamiary, więc uderzył w naszą jedność małżeńską, poróżnił nas i plany rekolekcyjne  stanęły pod znakiem zapytania. Jednak udało się… Rekolekcyjny dzień rozpoczynaliśmy  jutrznią, tak jak na oazowych rekolekcjach, i po raz kolejny zachwyciliśmy się pięknem liturgii godzin. Celebrowaliśmy małżeńskie śniadania, bo zwykle, gdy pracujemy nie mamy czasu na poranne wspólne posiłki. Najważniejsza była dla nas w tych dniach oczywiście Eucharystia. Położyliśmy nacisk na nasze zobowiązania, zwłaszcza na namiot spotkania i czytanie Słowa Bożego. Dana nam była łaska spotkania z Jezusem w Jego Słowie. Rytm modlitwy rodzinnej z dziećmi wyznaczała nam Koronka do Bożego Miłosierdzia i wieczorny Różaniec. Nie wszystko nam się udało, zwłaszcza w temacie czasu dla rodziny. Planowaliśmy wspólny wypad na kajaki, jednak musieliśmy z niego zrezygnować. Za to Pan Bóg zaplanował dla nas rodzinną kolację – wybraliśmy się na sushi, którego jedzenie  sprawiło nam ogromną przyjemność. I cieszyliśmy się z tego podarowanego czasu na wspólne rozmowy z dziećmi. Wielką łaską dla naszego małżeństwa był dialog, który pomógł nam umocnić naszą jedność. Oboje doświadczyliśmy wówczas Bożego działania. A na zakończenie naszych tygodniowych rekolekcji przeżyliśmy spotkanie kręgu, które już miesiąc wcześniej było zaplanowane w naszym ogrodzie. Doświadczyliśmy więc także daru wspólnoty, jak na tradycyjnych rekolekcjach…To były zupełnie inne rekolekcje niż te przeżyte do tej pory. Codzienne obowiązki w domu, praca w ogrodzie przeplatały się z modlitwą i odpoczynkiem przy kawie…

Chwała Panu!

Serdecznie Was pozdrawiamy i życzymy owocnych  „rekolekcji domowych”!

Marlena i Adrian Ptaszyńscy

 

Z Listu kręgu centralnego DK

„Rekolekcje domowe”

Wracając do obrazu drogi przez pustynię – w tym roku nasza droga do duchowego odpoczynku w oazie będzie nieco dłuższa, dlatego musimy korzystać z zasobów, które zgromadziliśmy dotychczas, które są jakby zapasami zabranymi na drogę. Proponujemy zatem, by w tym szczególnym roku przeżyć specyficzne „rekolekcje domowe” w rodzinnym katechumenacie, w Kościele domowym.

Na początku przypomnijmy sobie zamysł Założyciela co do struktury oaz wakacyjnych: oaza wielka to kilka oaz różnych typów i stopni w najbliższej okolicy; oaza średnia to oaza danego typu i stopnia (np. Oaza Rodzin I st.), a „oaza mała” to mała grupa, z których składa się dana oaza średnia. W oazie rodzin „oazą małą” jest rodzina (krąg/mała grupa, tak jak w pracy w ciągu roku, jest miejscem dzielenia się i wzajemnej pomocy w przeżywaniu rekolekcyjnych treści).

W 1983 r. ks. Franciszek Blachnicki pisał (w sytuacji trwającego stanu wojennego, gdy było zagrożenie, że z powodów politycznych zakazów oazy w normalnej formie nie będą mogły się odbyć): „Można przeszkodzić zewnętrznie organizacji oaz w dotychczasowej formie, ale nie można zakazać rozwijania się małych oaz, kilkuosobowych z animatorem, na gruncie prywatnym, rodzinnym. Może takie oazy przyczynią się do pogłębienia Ruchu, do większej wierności wobec charyzmatu”. Rok później podkreślał, że: „Mała grupa przy tym może zrealizować wszystkie eklezjalne elementy wspólnoty względnie to, co czyni ją «eklezjolą», małym Kościołem. Tam można dzielić się słowem Bożym, modlić się spontanicznie, dawać świadectwo, nawracać się, tworząc ewangeliczny styl życia, służyć sobie wzajemnie posiadanymi darami, praktykować wspólnotę dóbr i jedność działania”.

W tym szczególnym czasie nie szukajmy zatem na siłę wirtualnych zamienników, ale postawmy akcent na rodzinę i nie zmarnujmy tego czasu, który jest nam dany! Wiele elementów, które przeżywamy na rekolekcjach, możemy przenieść do naszych domów i przeżyć je w gronie małżeńskim i rodzinnym. Każdy z nas jest animatorem we własnej rodzinie, co tak bardzo uwidoczniło się w tym szczególnym czasie, gdy musieliśmy podejmować w odpowiedzialności decyzje dotyczące naszego życia codziennego i życia wiary w niecodziennych warunkach. Tym bardziej więc podejmijmy wysiłek takiego przeżycia czasu wakacji, by miał on także wymiar formacyjny.

Wykorzystajmy ten czas na umocnienie jedności małżeńskiej. Podejmijmy z gorliwością wszystkie zobowiązania, a zwłaszcza te, z którymi mamy największą trudność, na które być może w normalnym trybie życia brakuje czasu i siły. Ten czas to także swoista „szkoła życia” – i nie chodzi tu o cykl konferencji, ale o naukę bycia razem na co dzień, w małżeństwie i rodzinie. Przypomnijmy sobie, jak ważnym na każdych rekolekcjach jest dla nas czas dla rodziny (uczestnicy często proszą, by było go jak najwięcej i aby go przedłużać). Teraz mamy ten czas podarowany – tylko od nas zależy, jak go wykorzystamy. Zadbajmy o wzajemne relacje – jeżeli nawet nie uda się gdzieś wyjechać w gronie rodziny, wykorzystajmy możliwość spacerów w najbliższej okolicy, wspólnej zabawy czy posiłków. Niech to będą nasze „wyprawy otwartych oczu”, gdzie wspólnie odkryjemy Boga w pięknie przyrody i doświadczymy Bożego działania.

Jest to również okazja do przypomnienia sobie proponowanej w DK praktyki, jaką jest dialog rodzinny. Analogicznie do naszego dialogu małżeńskiego, możemy z młodszymi, albo nawet dorosłymi już dziećmi, w duchu modlitwy porozmawiać o ważnych sprawach dotyczących naszej rodziny, o tematach być może nigdy nie poruszanych, a istotnych. Dajmy dzieciom okazję do podzielenia się, czym żyją, jak postrzegają nas jako rodziców, jakie mają obawy i jakie przeżywają radości, nie zapomnijmy przy tym sami się również podzielić swoim patrzeniem na dzieci. Podziękujmy sobie wzajemnie za sprawy proste i oczywiste, za które być może nigdy sobie nie dziękowaliśmy. Przestrzeni do kreatywności w tej dziedzinie jest sporo, a Duch Święty na pewno nam podpowie, co jest dla nas istotne do podjęcia, o czym rozmawiać.

Podobnie możemy w gronie rodzinnym przeżyć dzielenie się ewangelią – np. jako przygotowanie do niedzielnej Eucharystii, w sobotni wieczór. Tak jak to znamy ze spotkań w kręgu, przeczytajmy głośno niedzielną ewangelię, a potem, niech każdy, tak jak potrafi, dzieci też, podzieli się, co dla niego w tym fragmencie jest ważne, co odczytuje jako szczególne wezwanie Boże dla siebie. Być może wcześniej trzeba będzie młodszym dzieciom w prostszych słowach wyjaśnić, o czym mowa. Warto zachęcić je do opowiedzenia, co z tego słowa rozumieją. Zakończmy to potem wspólną modlitwą spontaniczną. Będzie to piękna, niecodzienna modlitwa rodzinna. Jej przedłużeniem może być wybranie słowa życia na najbliższy tydzień, którym będziemy się starali szczególnie żyć w naszej codzienności. Znamy tę praktykę z rekolekcji – każdego dnia mamy przewodnie słowo, które przenika wszystkie punkty programu dnia. Niech więc owocem rozważenia w małżeństwie czy rodzinie niedzielnej ewangelii (a może i całości liturgii słowa) będzie światło słowa, które będzie drogowskazem na cały tydzień. Może ten czas jest też doskonałą okazją do włączenia w naszą modlitwę małżeńską czy rodzinną którejś z części liturgii godzin, np. jutrzni, tak jak na rekolekcjach.

Słowo „rekolekcje” pochodzi od łacińskiego słowa re-colligere, czyli: „zbierać na nowo”. Podczas tych „domowych rekolekcji” sięgnijmy do notatek z ostatnich przeżytych już rekolekcji, niezależnie kiedy to było. Zweryfikujmy podjęte postanowienia, odszukajmy zrobione zdjęcia, odświeżmy przeżycia, jakie stały się naszym udziałem. Zastanówmy się także, na jakie rekolekcje pojedziemy, kiedy to będzie już możliwe.

Oczywiście korzystajmy z możliwości uczestnictwa w Eucharystii w takim zakresie, jaki na dany moment jest możliwy. Być może uda się spotkać w szerszym gronie, z członkami wspólnoty na niedzielnej Eucharystii, jeżeli warunki i zarządzenia na to pozwalają. Albo gdy jest to niemożliwe, może uda się zorganizować i przeżyć Eucharystię we wspólnocie kręgu. Warto w tej sprawie skontaktować się z kapłanem – opiekunem kręgu. Zatroszczmy się o to!

Elementem każdych rekolekcji są też spotkania w grupach. Proponujemy, by według rozeznania i możliwości przeżyć dodatkowe spotkanie kręgu (np. online) w lipcu i/lub sierpniu. Niech materiałem formacyjnym na te spotkania będzie treść niniejszego listu oraz poniższe pytania:

  • Jakie działania, podejmowane przez nas w aktualnej sytuacji, umacniają naszą więź z Bogiem, ze współmałżonkiem, z najbliższymi w rodzinie, ze wspólnotą kręgu? W jaki sposób radzimy sobie w sytuacjach trudnych dnia codziennego? Jak ta sytuacja wpłynęła na moje/nasze życie duchowe?
  • Jakie podejmuję lub podejmę działania w ramach „rekolekcji domowych”?
  • Jak przeżywam ten czas „drogi przez pustynię”? Jak w tym pomaga mi realizacja zobowiązań? Jakie dary dostrzegam w sobie, którymi mógłbym wspomóc wspólnotę?

Powyższe pytania mogą także stać się zaproszeniem do dialogu małżeńskiego czy rodzinnego.

Zachęcamy także do poznawania życia i nauczania ks. Franciszka Blachnickiego oraz siostry Jadwigi Skudro. Pomocą mogą nam służyć różne pozycje książkowe oraz filmy. Ich zestawienie umieszczone jest na końcu tego listu.

Print Friendly, PDF & Email